środa, 12 grudnia 2012

Ciężki dzionek

Dziś przespałam prawie całą noc, a dokładnie to 9 godzin i 55 minut. Około 5 rano obudziłam się zjadłam śniadanko i zaczęłam śpiewać mamusi różne piosenki. Udawała, że się bardzo cieszy z mojego talentu wokalnego, ale ja wiem, ze bardzo chciało jej się spać i uśmiechała się tylko dlatego, żeby nie było mi smutno. Dzień minął mi pod znakiem marudy. Spałam mało i niespokojnie. Jadłam nie za wiele. Po 15 minutach usypiałam. Kiedy przyszedł tatuś z pracy moje niezadowolenie z życia wzmogło się do tego stopnia, że płakałam cały czas: w łóżeczku, na kocyku na rączkach. Przez cały czas wkładałam albo swoje rączki, albo mamusi i drapałam się po dolnych dziąsełkach. Rodzice myślą, że zaczynają mi iść już ząbki. Ja sama nie wiem co mi jest. Tatuś i mamusia powiedzieli, że jak jutro też będę taka nieszczęśliwa zawiozą mnie do Pani doktor i ona mnie zbada. Nie chcę tam jechać... Jutro muszę być znacznie grzeczniejsza... W końcu o godzinie 20, po wieczornym cycusiu, po długich zabawach w łóżeczku sama usnęłam. Mamusia na pewno się bardzo ucieszyła, bo zazwyczaj musi mnie usypiać na rączkach albo przy cycusiu. Chciałabym dziś przespać całą noc bez ataków kolki i jakichkolwiek bólów, bo jutro kolejny dzień pełen zabaw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz