czwartek, 13 grudnia 2012
Nowy gryzaczek
Przez cały dzionek byłam grzeczniutka, nic mnie nie bolało i nie
płakałam, więc rodzice nie wzięli mnie do Pani doktór. Wyszliśmy jednak
całą trójką na długi spacerek.Byliśmy w sklepiku, w którym były same
zabawki :D. Ależ mi się tam podobało :D. Rodzice kupili mi gryzaczki,
żebym nie gryzła ani swoich paluszków, ani mamusi. Troszkę sobie je
podgryzuję, ale to jeszcze nie to... Na początku myślałam, że to coś
podobnego do cycusia mamusi, ale szybko zrozumiałam, że żadne mleczko z
tego nie poleci. Jeśli mamusia włoży mi do buzi gryzaczek, pomemlam go
troszkę. Sama nie potrafię go sobie jeszcze włożyć do buźki, ale
praktyka czyni mistrza. Nie mam się czego wstydzić, bo ten gryzaczek
jest od trzeciego miesiąca życia, a ja trzy miesiące skończę dopiero
jutro :D.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz